P. Rachtan: Czy w Warszawie mogą się odbyć wybory?

Obwodowa_komisja_wyborcza_nr_632_w_Warszawie_ul._Hirszfelda_11_A_Grycuk_Wiki

4 października Jan Kamiński z Inicjatywy Wolne Wybory zaczął liczyć obwodowe komisje wyborcze w okręgu wyborczym Warszawa 1, w których wystąpiły braki w obsadzie.

Przypomnijmy, że dla każdego obwodu wyborczego znowelizowany przez Prawo i Sprawiedliwość Kodeks Wyborczy powołuje aż dwie komisje – „dzienną”, która przeprowadza właściwe głosowanie i „nocną: – zliczającą oddane głosy. Każda komisja dzienna i nocna powinna liczyć 9 osób. W skali kraju oznacza to blisko pół miliona ich członków! Minimum, jakie dopuszcza ordynacja, to liczba 5 osób.

Komisje, według Kodeksu, powołuje komisarz wyborczy (przypomnijmy, jego kandydaturę przedstawia minister spraw wewnętrznych i administracji, dziś – Joachim Brudziński). Kodeks mówi o tym tak:

„Art. 182. § 1. Obwodową komisję wyborczą powołuje spośród wyborców, najpóźniej w 21 dniu przed dniem wyborów, komisarz wyborczy […]
§ 8a. W przypadku niedokonania zgłoszenia kandydatów do składu komisji, (…), minimalny skład liczbowy obwodowej komisji wyborczej wynosi 5 członków. Jeżeli pomimo zgłoszenia, o którym mowa w zdaniu pierwszym, liczba kandydatów zgłoszonych w trybie, o którym mowa w § 7 pkt 1, jest mniejsza niż minimalny skład liczbowy obwodowej komisji wyborczej uzupełnienia jej składu dokonuje komisarz wyborczy.”

21 dni przed datą wyborów w tym roku oznaczało, że 1 października o godzinie 24:00 ponad 27 tysięcy obwodowych komisji wyborczych przeprowadzających głosowanie i zliczających głosy powinno być skompletowanych a ich członkowie gotowi do poddania się szkoleniu.

1 października Rafał Wagner, Komisarz wyborczy w Warszawie I wydał poniższe postanowienie, powołujące komisje w 782 obwodach 18 stołecznych dzielnic (PDF):

postanowienie_komisarza_i_obkw_20181002_1532_05_2

4 października o 13:25 na profilu FB Jana Kamińskiego, który przejrzał stan obwodowych komisji w okręgu Warszawa I, pojawił się następujący komunikat:

Obwód 123 – 0 (zero) do liczenia.
Obwód 151 – 0 (zero) do głosowania.
Obwód 739 – 2 osoby do liczenia.
Obwody 137,150, 154, 155, 156, 159, 160,162, 163, 582, 608, 609, 629, 750, 752 1143 – 3 osoby w jednej albo w obu komisjach.
73 różne obwody – 4 osoby w jednej lub w obu komisjach.
W sumie braki w 91 komisjach.
Czy można w Warszawie przeprowadzać wybory?
Na to pytanie musi odpowiedzieć PKW.
Nie zazdroszczę 🙁

Stan z podziałem na komisje pokazuje tabela:

nr. Komisji Głosowanie Liczenie
87   4
105   4
106   4
107 4  
108   4
109   4
111   4
114   4
115   4
118   4
120   4
121   4
123   0
124   4
128   4
132 4  
133   4
135   4
136 4 4
137 3  
139 4 4
140 4  
141   4
143   4
144 4 4
145   4
147   4
150   3
151 0  
152   4
153 4  
154   3
155   3
156   3
157 4 4
159   3
160 3 3
162 4 3
163   3
166   4
169   4
273   4
439   4
461   4
464 4  
475   4
479   4
576   4
579 4  
580   4
581 4  
582 3  
583 4  
584 4  
585   4
586   4
591   4
597 4  
603 4  
604 4  
608 3  
609 3  
613 4  
618   4
621 4  
623   4
625   4
626   4
627   4
629 4 3
630   4
632   4
731   4
733   4
735   4
736   4
737   4
739   2
740   4
742   4
749   4
750   3
752   3
753   4
754   4
756 4 4
1139   4
1140   4
1142   4
1143   3

Stan, jaki jest, każdy widzi. 91 obwodów z brakami albo w dzień, albo w nocy, albo w obu zespołach. Dwa obwody bez czterech komisji.

Po półtorej doby sytuacja nieco się zmieniła. Część załączników zniknęła ze strony Komisarza. Nie wiadomo co to znaczy. Prawdopodobnie komisarz wyborczy uzupełnia skład obwodowych komisji. Postawić trzeba jednak kilka zasadniczych pytań:

Czy mu jednak wolno to robić po 1 października?
Czy te manipulacje nie mogą być podstawą do kwestionowania legalności wyborów?
Wreszcie, co z obwodami, w których nie uda się skompletować – nawet po kodeksowym terminie 21 dni – kodeksowego minimum?
Czy w takich obwodach mogą się odbyć wybory?
A jeśli nie, przecież zostanie złamane jedno z najważniejszych praw obywatelskich: wybór władz w wolnym akcie wyborczym – i co wtedy?

Każde działanie Komisarza wyborczego po 1 października, nawet, jeśli kieruje się najlepszą wolą umożliwienia przeprowadzenia uczciwych wyborów, niesie ryzyko zaskarżenia ich legalności. A w efekcie – unieważnienia wyników w danym okręgu wyborczy, za czym pewnie stanie konieczność – w przypadku Warszawy – powołania komisarycznego prezydenta. Co to znaczy dla miasta, warszawiacy wiedzą dobrze, brali to po przysłaniu Mirosława Kochalskiego przez premiera Kazimierza Marcinkiewicza.

Kto wie, czy nie taki właśnie cel wykombinował nasz rodzimy geniusz strategii politycznej na wypadek, gdyby jego ulubieniec poniósł w stolicy klęskę?

Piotr Rachtan